malarstwo i Ty - sztuka z bliska

®

Witam serdecznie! Informację o moim wykształceniu, a więc uzasadnienie mojego świadczenia „usług edukacyjnych w zakresie kultury i sztuki w tym malarstwa” można znaleźć najszybciej na podstronie kwalifikacje, natomiast dane dotyczące mojej działalności gospodarczej można przeczytać na przykład na podstronie oferta.

Flaga Szwecji Flaga Francji Flaga Polski

Nowości: styczeń-marzec 2015

25 marca 2015 roku

Drodzy Internauci! Jeśli ktoś z Was uzna, że warto, można mnie wynagrodzić jeden raz płaconą kwotą w wysokości 25 zł przelewem na konto mojej firmy Malarstwo i Ty Renata Kucharska; nr konta: 46 1940 1076 3137 4914 0000 0000, z dopiskiem: wynagrodzenie za część zawartości strony www.malarstwoity.pl za „usługi edukacyjne w zakresie kultury i sztuki w tym malarstwa” świadczone poprzez publikacje merytoryczno-artystyczne na tej stronie, będzie to moja radość i pomoc w umocnieniu wiary w sens tego co robię. Będzie to dobrowolna opłata za kontakt ze sztuką. Dziękuję.

25 lutego 2015 roku

Chrześcijaństwo to rozdawanie miłości. Cywilizacja, kultura łacińska to przejaw tego rozdawania. Jeśli ktoś walczy z chrześcijaństwem, zabija miłość (nie pożądanie, a miłość). Miłość jest trudna, miłości można i miłości trzeba się uczyć. Życie nie jest niczym innym jak szkołą miłości. Nigdy nie przeklinajmy życia, mówiąc na okropności cywilizacji śmierci: „takie jest życie”. Życie jest dokładnie inne. Chrześcijaństwo to także szkoła przebaczenia. Kto kocha i przebacza nie jest w stanie odwrócić się od chrześcijaństwa, ale może się oburzać na coś co nim nie jest, choć zostało w ten sposób nazwane. Kilku lat serdecznego otwarcia na prawdy wiary trzeba, żeby choć trochę pojąć chrześcijaństwo, a i to tylko trochę.

17 stycznia 2015 roku

Co zrobić, żeby rysunku i malarstwa uczyły się też następne pokolenia? Nie odrzucić tej prawdy: "Według Światowej Organizacji Zdrowia ciąża zaczyna się w momencie zagnieżdżenia zarodka w błonie śluzowej macicy. Natomiast początek człowieka stanowi moment połączenia plemnika z komórką jajową. Po ich zespoleniu zarodek przedostaje się przez jajowód do macicy. O nowym życiu i o ciąży jako zmianie w organizmie kobiety mającej na celu donoszenie dziecka do porodu trzeba więc mówić jeszcze przed zagnieżdżeniem zarodka, od momentu jego powstania. Manipulacja, która polega na definiowaniu ciąży od momentu zagnieżdżenia zarodka, pozwala nie mówić o działaniu środka antykoncepcyjnego przed zagnieżdżeniem jako o działaniu wczesnoporonnym" (B. Chazan, Prawo do życia. Bez kompromisu, Kraków 2014, s. 112-113). Dokładnie jakiej prawdy? Tej, że ciąża wydarza się już przed zagnieżdżeniem, a wiadomo, że nie wolno zabijać poczętych dzieci. Co wolno w skrajnych przypadkach? Urodzić i zanieść maleństwo, a jak Bóg da bliźniaki, to maleństwa do Okna Życia. Jestem pewna, że kiedyś taki czyn da matce tak uratowanego dziecka ulgę w niejednym cierpieniu, a może nawet po latach wydarzy się cud spotkania, który nie ujmie ze szczęścia tak uratowanemu człowiekowi, bo już będzie dorosły i będzie rozumiał więcej, niż się będzie innym wydawało.

15 stycznia 2015 roku

Jak się nie dać magicznemu myśleniu i czy to niedanie się może się przydać do malarstwa, rysunku lub czytania moich książek? Jeśli czarny kot przebiegnie Ci drogę nie zwracaj na to uwagi. Jak widzisz kominiarza nie łap się za guzik. Nie odpukuj na szczęście. Nie bój się, że z tego powodu spotka Cię coś strasznego, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego. To banie się jest irracjonalne, a mówiąc dokładniej - lękowe, a opanowanie tego lęku może Ci się przydać do malarstwa, rysunku i nawet do czytania książek. Jak nie ulegniesz magicznemu myśleniu, nie namalujesz białego kota na odtrutkę przed czarnym i nie narysujesz komuś Tobie bliskiemu kominiarza, żeby miał więcej w życiu szczęścia, a jako lekturę nie weźmiesz książki o jakiś nieprawdopodobnych mocach. Trzymanie kciuków za Ciebie, żeby wszystko było dobrze na jakimś egzaminie uznasz za przejaw serdeczności, a nie podarunek z porcją siły. Przestaną Cię kusić i niezwykłości i nieprawdopodobności, a zobaczysz piękno zwykłej codzienności i nie unudzisz się rysując nawet kubek po porannej kawie.

13 stycznia i 28 maja 2015 roku

Praca w kulturze wymaga dość intensywnego wysiłku intelektualnego. Właśnie przed chwilką zajrzałam do Słownika Wyrazów Obcych, aby upewnić się czy dobrze rozumiem pojęcie medytacji. Słownik ten podaje trzy definicje: w pierwszej określa ten rodzaj aktywności jako „zagłębianie się w myślach, rozpamiętywanie, dumanie, rozważanie, namyślanie się”, w drugiej wskazuje na znaczenie religijne i używa tego określenie w liczbie mnogiej: „medytacje (lm), rel. czas przeznaczony na modlitwy i rozmyślania”, w trzeciej natomiast podaje, iż jest to „bogaty i zróżnicowany zbiór praktyk cielesnych, psychicznych i duchowych, mających na celu samodoskonalenie, zmianę stanu świadomości i osiąganie coraz wyższego jej poziomu" (Słownik Wyrazów Obcych, Warszawa 2000, s. 703). To rozróżnienie jest dość istotne, ponieważ trzecia definicja nie ma nic wspólnego z nauką malarstwa czy rysunku, ale jeśli ktoś, podobnie jak ja, zrezygnował z ćwiczenia jogi, a ja zrezygnowałam w 2003 roku, to zajmowanie się malarstwem lub rysunkiem pomoże mu przejść te najtrudniejsze chwile związane z odwykaniem od ćwiczeń, a mój kurs Malarstwo i Ty - START choć przygotowywałam dla kogo się tylko da, to - dziś się przyznam - z miłością w sercu dla takich osób, bo wiem jak na tego rodzaju odwyku potrafi być ciężko (odwyk od asan, odwyk od zdrowej żywności, odwyk od posłuszeństwa guru, a może się zdarzyć też odwyk od jakiegoś dziwnego oświecenia, które zabrało żonie męża, a dzieciom ojca lub nawet odwyk od... „przemiłej” samotności, nie mówiąc już o konieczności pogodzenia się z faktem, że takie odwykanie potrzebuje sporej ilości czasu, ponieważ jak ktoś przez kilka lat codziennie stawał na głowie, to potem musi mu się powyrównywać stan pomiędzy hiperwentylacją, a niedotlenieniem). Takie osoby wiem, że są.

12 stycznia 2015 roku

Prawie bajka: dawno, dawno temu żył taki człowiek, który zapragnął choć jedną rzecz w życiu zrobić bezinteresownie. Niczego nie potrzebował, bo już wszystko miał. Wszędzie, gdzie chciał być, już był. Był też bardzo zaangażowany w tzw. sprawy duchowe, ponieważ chciał być... doskonały. Ale idąc tak i idąc na te duchowe wyżyny jego ludzkiej natury nagle odkrył, że wszystko co kiedykolwiek zrobił nie było bezinteresowne. Dlatego zapragnął jeszcze tego: zrobić coś choć jeden raz w życiu zupełnie bezinteresownie. W końcu się udało. Jednak nie trwało to długo, ta radość ze zrobienia czegoś bezinteresownie, ponieważ zrozumiał, że spełnił kolejną swoją zachciankę. Ale na szczęście to był człowiek, który naprawdę - jak to się mówi - zjadł własne zęby na zdobywaniu duchowych szczytów, więc jak się połapał co zrobił, tylko się uśmiechnął.

***

Od czasu do czasu, chyba raz na parę lat, zastanawiam się nad własną tożsamością. Na dzień dzisiejszy w najważniejszych aspektach widzę to tak: 1. człowiek w gatunku kobieta, 2. katoliczka, 3. córka, 4. Polka, 5. Krakowianka, 6. Europejka, 7. konserwator malarstwa, artysta malarz, pisarka, 8. może kiedyś filozof.

***

Myślę, że stronę można uznać za zaktualizowaną. Pozostałe błędy, jeśli są, wynikają albo z mojego niezauważenia, albo z nieumiejętności ich poprawienia, a także z przyznania racji osobie, od której się dowiedziałam, że perfekcjonizm należy wyrzucać. Przekonała mnie do tego także Matka Boża Śnieżna zwracając moją uwagę na fakt, iż wstyd się brać za łopatę do odśnieżania, kiedy śniegu nasypało tylko 2-3 cm :)

9 stycznia 2015 roku

Bardzo ważna wiadomość: imprimatur, to nie tylko certyfikat zgodności treści publikacji z nauczaniem Kościoła, ale też rekomendacja. Dowiedziałam się o tym dziś w Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Mam taką rekomendację w moich książkach. Trzecią wciąż można zamawiać. Tylko nie przez Internet, a pocztą tradycyjną.

***

Strona obecnie jest aktualizowana. Za niedogodności z tym związane bardzo przepraszam.

3 stycznia 2015 roku

Z rozważań nad obecnie obowiązującymi przepisami prawa, które trzeba stosować, jeśli się prowadzi podobną do mojej działalność gospodarczą: jeśli, drodzy Internauci, otrzymujecie niewiele mówiący list e-mailowy, z którego wynika, że jakiś biedak chce przesłać Państwu informację handlową i prosi o zgodę, to w ramach obowiązujących przepisów nie jest to spam. Tyle wolno mu zrobić. Nie jest to jakaś forma pełnego nadziei oddania się w ręce być może kiedyś nawet kontrahenta?

powrót

Krótki utwór tekstowy:

O! „Kocham” Kraków, bo to nie grzech.

Krótka obrona magistrów sztuki:

Nie jest prawdą, że dobrzy malarze są dlatego dobrzy, że są pouszkadzani. To paskudne pomówienie. Niestety spotkałam się z tego typu zdaniem na temat twórców. Dlatego oburzona, oświadczam: żeby malować profesjonalnie trzeba mieć silne nerwy i bardzo dobry kontakt z własnymi emocjami. Kto nie ma, nie powinien się brać za ten zawód. Tzw. terapia sztuką to coś zupełnie innego. Zaświadczenie niech będzie potwierdzeniem, że byłam sprawdzić.

Krótka podpowiedź jak się regenerować, kiedy się maluje profesjonalnie:

Od czasu do czasu zaaplikować sobie szybkie chodzenie; od czasu do czasu wypić lampkę dobrego wina (dot. osób nieuzależnionych); od czasu do czasu dobrze się wyspać; od czasu do czasu zająć się rozumieniem tekstu, a nie obrazu; od czasu do czasu zrobić sobie opuszkami palców automasaż głowy.

Krótka aprobata dla malarzy malujących amatorsko:

Malarstwo malarzy amatorów jest mało świadome, ponieważ świadomość tego co się robi na podobraziu uzyskuje się w drodze przynajmniej kilkuletniego kształcenia akademickiego, ale niekoniecznie musi malarzowi zależeć na tej świadomości, więc można z całą pewnością wybrać dla siebie malarstwo amatorskie i może to być jak najbardziej świadomy wybór, a nie jakaś życiowa porażka. Malarze amatorzy mogą z powodzeniem sprzedawać swoje prace, ponieważ ich malarstwo jest łatwiejsze w odbiorze. Pozostają jednak w pewnego rodzaju ciemności twórczej, której nie mają malarze profesjonalni.

© - malarstwo i Ty Renata Kucharska, 2010-2017.